Niepokojąca zbieżność interesów – naftowe mocarstwa potrzebują wojny

Piątek, 22 Stycznia 2016, 12:00
Piotr Maciążek

Ceny ropy wciąż spadają. Kluczowe projekty wydobywcze są wstrzymywane, a branżę naftową niebawem czeka spektakularna fala bankructw. Powrót do równowagi na światowych rynkach zajmie wiele lat. To zbyt długo dla pogrążonych w kryzysie gospodarek Rosji czy Arabii Saudyjskiej. Kłopoty przeżywają także Stany Zjednoczone i Iran. Pomiędzy mocarstwami rodzi się niepokojąca zbieżność interesów – potrzebują wojny i odbicia cen. 

Równowaga na rynkach naftowych dopiero za kilka lat

Sytuacja na rynkach jest coraz poważniejsza. Baryłka ropy naftowej Brent pikuje i analitycy coraz śmielej mówią o tym, że może sięgnąć poziomu 20 $, a być może nawet niższego. Powodów takiego stanu rzeczy jest kilka: globalna nadpodaż surowca, olbrzymie zapasy, spadające tempo gospodarcze w Chinach (to czołowy importer „czarnego złota”) oraz zniesienie reżimu sankcyjnego na Iran w zakresie obejmującym eksport węglowodorów.

Efektem tych wszystkich czynników będzie wielomiesięczne „szorowanie po dnie” notowań ropy. Nawet jeżeli w 2017 r. nadmiar surowca zostanie wchłonięty przez rynki to o cenach baryłki oscylujących wokół 100 $ -jak to miało miejsce nie tak dawno temu- możemy zapomnieć. Wiele firm z branży węglowodorowej czeka bankructwo, olbrzymia liczba kluczowych projektów jest wstrzymywana – potrzebne będzie kilka lat by branża wróciła do równowagi. Pytanie czy czołowi eksporterzy mają tyle czasu?

Rosja pod ścianą

Rosja, której budżet oparto o prognozę średniej ceny 50 $ za baryłkę ropy, systematycznie przejada swoje rezerwy finansowe. Przed spadkami cen „czarnego złota” w 2013 r. miała ich około 500 mld $, w grudniu 2015 r. było to już tylko około 350 mld $. Sytuację komplikują zachodnie sankcje. Przejadanie rezerw, drastyczne cięcia budżetowe, ucieczka w inflację – na dłuższą metę to działania nie do utrzymania. Poza tym gdy sytuacja na rynkach naftowych ustabilizuje się doprowadzenie do porządku rosyjskiej gospodarki zajmie jeszcze wiele lat. Według ministra rozwoju gospodarczego FR, Aleksieja Uljuklajewa,  proces ten może zakończyć się dopiero w 2020 r., a być może później. To fatalna perspektywa dla Kremla, który przyparty do muru może podjąć decyzję o sięgnięcie po nadzwyczajne środki.

Saudyjska walka o rynki wymknęła się spod kontroli

Także Arabia Saudyjska, która zainicjowała walkę o światowe rynki, może nie wytrzymać tak długiego okresu stabilizowania się cen ropy. Międzynarodowy Fundusz Walutowy stwierdził w październiku 2015 r., że przy obecnych ogromnych wydatkach tego kraju rezerwy finansowe królestwa wyczerpią się za 5 lat. Ówczesny deficyt szacowano na 100 mld $ tj. 1/5 saudyjskiego PKB. Podkreślano również, że dopiero cena około 100 $ zapewnia równowagę budżetową Rijadu.

Od tamtych prognoz momentu wiele się jednak zmieniło. Ceny wciąż pikowały i dziś są najniższe od 12 lat. Niedawno padła bariera 30 $ za baryłkę, a nową „czerwoną linię” wyznacza się na poziomie 20 $. Tymczasem sytuacja wewnętrzna królestwa jest krucha i o żadnych reformach nie ma raczej mowy (mieszkańcy nie płacą np. podatku dochodowego, rozbudowany system dotacji państwowych). Rijad finansuje także dziesiątkami mld $ wojny w Syrii i Jemenie. Pytanie czy w takiej konfiguracji utrzymanie status quo na Półwyspie Arabskim jest możliwe? Wydaje się, że nie jeśli stabilizacja na rynkach ropy potrwa kilka lat.

Iran potrzebuje gotówki

Paradoksalnie z niskich cen ropy nie jest także zadowolony Iran. Dzięki zniesieniu zachodnich sankcji w obszarze eksportu węglowodorów Teheran będzie mógł wypchnąć na rynki swoje zapasy „czarnego złota”. Docelowo potrzebuje on jednak olbrzymich środków, które muszą zostać ulokowane w zaniedbanym sektorze naftowym by trwale zwiększyć eksport. Poza tym pieniędzy potrzeba niemal we wszystkich innych segmentach gospodarki. Latami odcięty o nowinek technicznych Iran musi szybko nadrabiać zaległości. Niskie ceny ropy nie sprzyjają tymczasem gromadzeniu dużego kapitału.

Amerykańska rewolucja łupkowa potrzebuje kroplówki

Również Stany Zjednoczone przeżywają trudności związane z niskimi cenami ropy. Drastycznie spada wydobycie ropy łupkowej w Dakocie Północnej czy Teksasie. Ze względu na dużo bardziej skomplikowany proces wydobywczy (konieczność wykonywania odwiertów poziomych, zabiegu szczelinowania hydraulicznego, usuwania płuczki) poziomem rentowności takich projektów jest cena około 50-60 $ za baryłkę ropy. Długotrwały proces wracania do równowagi na światowych rynkach naftowych jest więc kłopotliwy dla Amerykanów. Tym bardziej, że znieśli oni obowiązujący od lat 70. zakaz eksportu ropy naftowej i zamierzają zawojować zagraniczne rynki.

Niepokojąca zbieżność interesów – naftowe mocarstwa potrzebują wojny

Jak wykazałem powyżej każde z wymienionych mocarstw może być zainteresowane wybuchem konfliktu, który podniósłby szybko ceny ropy do rozsądnego z ich perspektywy poziomu. Czy możliwe byłoby wykorzystanie do tego celu narastającej konfrontacji irańsko-saudyjskiej? W moim przekonaniu to prawdopodobne ponieważ ściśle wiąże się on z naftowymi interesami obu krajów, Zatoką Perską i Cieśniną Ormuz, a także posiada aspekt religijny. Chodzi tu oczywiście o tradycyjny konflikt szyicko – sunnicki, który na Bliskim Wschodzie toczy się od lat na wielu płaszczyznach – czy to wewnętrznej (egzekucja szejka Al-Nimra, który był członkiem 10-15% populacji szyitów w Arabii Saudyjskiej), czy zewnętrznej, która przybiera formę walki o strefy wpływów (np. zaangażowanie Hezbollahu w wojnę w Syrii, wsparcie Iranu dla szyickich sił rządowych w Iraku w walce z Daesh, finansowanie wspomnianych dżihadystów przez Saudów, jemeńska interwencja Rijadu przeciw szyickim Huti etc.). Poza tym rywalizacja saudyjsko – irańska mocno angażuje Stany Zjednoczone i Rosję.

Pozostaje jedno „ale”. Teheran mimo, iż chciałby wyższych cen ropy, nie ma zamiaru torpedować procesu znoszenia sankcji zachodnich. Tyle tylko, że jest to punkt widzenia obozu reformatorów, a „twardogłowi” chętnie wróciliby do status quo, choćby ze względu na kontrolę nad wywiadem ekonomicznym i przemytem w realiach funkcjonujących obostrzeń.  

Zobacz także: Koniec irańskich sankcji. PGNiG i Orlen obierają kurs na Teheran [RAPORT]

Zobacz także: Rosja bez rezerw finansowych już w 2017 r. Możliwa wojna [wywiad]

Piotr Maciążek
Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

Przeładuj

67 komentarzy

Spokojnie Sobota, 30 Stycznia 2016, 8:19
I po co tyle emocji? Firma Tesla w Phoenix już produkuje znakomite auta które przyspieszają do 100 km/godz. w 4 sek. i jeżdżą po 2 godz. ładowania za kilka dolarów po 400-500 km. Za kilka lat wejdą silniki wodorowe - prototypy już są na ukończeniu. Zgoda, Ameryka zdecydowała się na wyprzedaż- bo niedługo ropa będzie użyteczna głównie w przemyśle chemicznym. To jest outlet - "more for less". ;-)
kim1 Wtorek, 26 Stycznia 2016, 23:52
O co ta panika ludzie? Przynajmniej mamy tanią benzynę na stacjach. Moim zdaniem oby jak najdłużej była taka niską cena ropy. Co mnie przeciętnego człowieka obchodzi A.S. niech sobie bankrutują. W ich miejsce wejdzie kto inny. Niską ropą to dla konsumentów same korzyści.
Hammer Poniedziałek, 25 Stycznia 2016, 23:39
Kocham fan boyuf z netu. Co tam znajdą uważają za prawdę. Zero własnego myślenia.
Coś się szykuje. Tylko co?
Obywatel RP Poniedziałek, 25 Stycznia 2016, 8:02
Droga redakcjo!
Stratfor opublikował ciekawy głos w dyskusji nt. stabilności putinowskiej Rosji. Może warto go przetłumaczyć i zacytować? Zamieszczam go poniżej.
Putin's Russia Is More Stable Than It Seems

By Steven L. Hall

A quick scan of the press, social media and even some scholarly literature reveals significant discussion about the prospects for instability that are facing Russia. The general theory usually goes something like this: The dramatic drop in world oil prices, coupled with Western economic sanctions in the wake of Russia's annexation of Crimea and support for separatists in eastern Ukraine, will cause enough economic and social unrest in Russia to become a threat to President Vladimir Putin's government. In support of this theory, observers point to recent protests (such as those by Russian long-haul truckers because of increased tolls), anti-Putin rhetoric authored by Russian opposition bloggers on the Internet, and even incidents such as the still-unsolved murder of opposition figure Boris Nemtsov. Some claim these are examples of how instability is growing in Russia, and the extent to which the Kremlin needs to go to stifle it.

While it is tempting (and for some, emotionally satisfying) to predict the beginning of the end for Putin, or at least a slow downward spiral that might result in political change in Russia, such theories suffer from a pervasive problem in reporting and analysis of Russia: They analyze Putin, the Kremlin and events in Russia from an overly Western perspective. In fact, Putin's hold on power in Russia and his command over the Russian people remains strong, despite circumstances that would normally spell disaster for a Western leader. Ultimately, significant instability in Russia is unlikely. The trick to more accurately predicting unrest there is to get past Western assumptions and premises that simply do not hold true in Russia.

Leaving Behind the Western Perspective

The first flawed assumption people usually make is that Putin is actually very concerned about what the Russian population thinks or does. It is worth remembering that Putin's power does not emanate from the people he governs in the way of Western democracies. Putin relies much more (albeit not exclusively) on coercive measures to control his country. Some pundits overemphasize the importance of Putin's former career with the KGB, and it is certainly true that there is much more to Putin than simply his background in Russian intelligence. But being a member of the KGB, or its successor organization, the FSB, or any of the previous iterations of the security organs of Russia, does carry with it a certain view of the world. Current and former members of what Russians refer to as "the special services" consider themselves Chekists, that is, in the direct lineage of the Cheka, the secret police created by Lenin. This worldview fully embraces the use of coercive measures against one's own population when needed. Both Putin and the Russian citizenry understand this, and it frees Putin from having to be overly concerned about popular uprisings over the price of food or other commodities.

The second assumption follows from the first, namely, that Putin is concerned about how Russians express their displeasure, such as demonstrations, protests, riots and the like, and that such expressions have an effect on his decisions. Western commentators and reporters sometimes allude to protests in Russia as harbingers of change or barometers of discontent, but it is important to remember how carefully protests in Russia are monitored, and how much work by the security services goes into controlling, penetrating and extracting information on the organizers for later use. (Witness the immense presence of the security apparatus during the Bolotnaya Square protests in 2011.) Putin understands it is highly unlikely that protests will reach a level that his security services (or, in a more serious scenario, the Russian military) can no longer control. In fact, Putin actually sees value in allowing some protests, since it enables him to paint a picture of a democratic Russia, a place where opposition forces are allowed to manifest. This can be useful in international forums such as the United Nations, the European Union and so forth.

The final assumption is that if economic conditions continue to deteriorate in Russia, the Russian people will finally reach the point of a significant uprising that would threaten the current status quo. While such a premise is completely reasonable in the West, most Russians do not view scarcity the same way Westerners do. Russians take great pride in suffering (an interesting trait that extends to other Slavic cultures but is less prominent elsewhere). When the Russian government explains economic hardship in a nationalistic fashion and blames external forces such as the European Union or the United States, tolerating scarcity becomes almost a national sport, and certainly a matter of great national pride. It is another way for Russians to stand up to an international community portrayed by the Kremlin as fundamentally anti-Russian. This explains some of Putin's actions that confound Western economists, such as Russia enacting counter-sanctions against Western trading partners, which actually creates more suffering for the average Russian family.

Many commentators believe that at some point, when things get bad enough economically in Russia, Putin's popularity will drop, no matter how much the country loves him now. In the first place, this premise has already been shown to be faulty in that it presupposes Putin cares about his popularity in a political sense. (Given what we know of Putin, it is of course likely that he finds his popularity personally gratifying, but less likely that it is an important factor in his political calculus.) As noted above, even if his popularity drops significantly, Putin still has the resources of his security services available to make this matter moot. Putin would not hesitate to use intimidation and coercion to undermine opposition forces; the persecution of the girl band Pussy Riot and the murder of journalist Anna Politkovskaya are good examples. Interestingly, Russians differ from many in the West in another way that speaks to this issue. Russians have traditionally shown a strong preference for stability over what they often refer to as the "chaos" of real democracy. Most Russians are more than willing to sacrifice what many in the West would consider basic rights in the name of stability — even if that stability means fewer goods, less services and limited liberties. And of course Putin is widely seen by Russians as the first strong leader Russia has had in post-Soviet times, making it that much more unlikely that his popularity will drop in any event.

The Real Threat to Putin's Power

What, then, would significantly increase the likelihood of instability in Putin's Russia? Actions taken to unseat Putin by Russian oligarchs and perhaps the leadership of the security services would be much more seriously destabilizing than the threat of a popular uprising. Putin of course realizes this and has taken several prophylactic measures.

First, he made a strong example of prominent oligarch Mikhail Khodorkovsky, who made the near-fatal mistake of challenging Putin politically. Khodorkovsky, once Russia's richest businessman, was subsequently sentenced to a lengthy term in a Siberian prison, followed by exile from Russia. Current oligarchs certainly must understand a similar fate would await them should they move strongly against the Russian president. They would also immediately understand that even exile does not provide complete protection should they break with Putin, as the numerous murders of high-profile Russians outside of Russia, including Alexander Litvinenko, shows.

Second, it is likely Putin closely compartmentalizes his relationships with oligarchs and those with strong ties to the security services (the "siloviki"), thus making it that much harder for them to collude against him. Putin most likely learned the importance of controlling his senior lieutenants during the attempted coup against Mikhail Gorbachev that occurred during the collapse of the Soviet Union. Putin was a mid-level KGB officer in St. Petersburg in 1991 when several Soviet hard-liners — including senior KGB officials — made an abortive attempt to oust Gorbachev because of his plans to increase the autonomy of the Soviet republics (which subsequently led to the dissolution of the Soviet Union).

Lastly, Putin and the oligarchs understand that both sides will continue to benefit under the current arrangement. This makes it less likely that anyone will make a serious attempt to change the political status quo.

In sum, perhaps the greatest impediment to understanding the prospects for instability in Putin's Russia is the West's strong tendency to project Western values and rationale onto a Russian system where Western assumptions simply do not hold. What is worse is that Putin and the Kremlin recognize this tendency, view it as a quaint element of the West's worldview and work actively to exploit it. Putin aggressively asserts that Russia is a democracy, with elections, a parliament, laws, judges and yes, even protests against the government. Putin understands that these claims will cause Western world leaders to make certain assumptions, such as, "Putin would never do X, because the Russian people would not stand for it". What is often overlooked is that neither Putin nor the Russian population would make anything like such an assertion. And while some will call it a return to the Cold War days, perhaps the best way to assess the plans and intentions of the Kremlin is almost purely in realpolitik terms. Putin will always act first in his own interest, and then in what he perceives to be Russia's interest. This is something Westerners can understand, but what they often miss is how it translates in a Russian context. As a senior Russian official once commented off the record,

"We are not Westerners. It is one of the biggest mistakes you Americans make. You don't make that same mistake with the Chinese, do you? It is because they do not look European, while we do."

While Putin and Russia may appear on the surface to be Western-oriented, just as Russia appears somewhat democratic with a parliament and occasional protests, they are only appearances. To accurately assess the prospect of instability inside the Russian Federation, one must first see the world — and more important, Russia itself — through a Russian lens.

Send us your thoughts on this report.
mc Poniedziałek, 25 Stycznia 2016, 12:19
ZSRR nie upadł dlatego że były niskie ceny ropy.
ZSRR upadł ponieważ niskie ceny ropy nie pozwalały na godziwe opłacanie żołnierzy (oficerów), KGB-istów, milicjantów, urzędników państwowych.
To doprowadziło do potwornego łapownictwa (urzędnicy i milicjanci musieli jakoś zarabiać), oficerowie oprócz swoich nędznych pensji (które rekompensowali sobie sprzedając na prawo i lewo broń - Afganistan) widzieli też głodujących w jednostkach żołnierzy - na pewno nie był to budzący widok; żołnierze sprzedający paliwo i wszyscy pijący BIMBER (najtańszy alkohol).
Czyli cały aparat nadzoru i represji ...zgnił.
CARA nigdy nie interesowało, czy robotnik jest zadowolony. Uważał że jeśli robotnik ma pieniądze na wódkę i boczek, to jest OK.
A jak jest teraz ?
Putin dba by były wypłacane regularnie emerytury, by żołnierze i milicjanci mieli wysokie pensje, by wyżsi ranga urzędnicy mieli naprawdę wysokie apanaże. To samo dotyczy nauczycieli i pracowników państwowych firm.
Putin nie podnosi ceny na wódkę i nie robi ograniczeń ich sprzedaży (tak jak to zrobił Gorbaczow).
Ale na jak długo starczy mu pieniędzy ?
P.S. a co do demokracji... Lenin kiedyś powiedział: "Nieważne jak kto głosuje, ważne kto liczy głosy".
Czyli tego Putin też nie musi się bać.
Przemo Wtorek, 26 Stycznia 2016, 12:24
Aparat opresji nie gnije, ale cała reszta Rosji gnije.
duszek Niedziela, 24 Stycznia 2016, 23:57
Wyglada na to, ze AS upadnie pierwsza. Uwazam tak bo, ich budzet jest rozpasany jak zaden inny na planecie, bez zadnych perspektyw (kto ogladal Syriane, wie o co chodzi i czemu tak jest). Na dodatek ich armia mimo ogromnych zakupow uzbrojenia przedstawia nikla wartosc, co za tym idze nie rozpocznie wojny z nikim mocniejszym od Jemenu. Bardzo mozliwe, ze wczesniej AS lub Turcja zostanie wykorzystana do prowokacji jak w '91 Kuwejt, gdzie USA podjudzaly Saddama i deklarowaly, ze nie obchodza ich tamte zatargi, a na pewno nie dolacza do wojny. Jak sie stalo, wiadomo. Tym razem wyglada na prowokacje przeciw Iranowi, gdyz nie ma innego wroga do zbombardowania. Syria jest pod parasolem ruskich, ruskie sa pod parasolem kilku tysiecy glowic, Libia nie istnieje, Egipt gra po ich stronie choc bez udzialu w walce i retoryce, Korea ma ich gdzies i odpala sobie bombki jakby nigdy nic. Kto zostaje? Przegaldam mape swiata i zostal tylko Iran.
magazynier Niedziela, 24 Stycznia 2016, 22:57
Panie Piotrze dziwny jest ten Pana artykuł. Brak mu ładu i składu. Czytając go można dojść do wniosku, że tylko zima nuklearna rozwiąże wszystkie problemy eksporterów ropy. Lubi Pan zimę? Zimy nuklearnej niestety ludzkość nie przeżyje.
alter Sobota, 23 Stycznia 2016, 20:00
a czy nie wystarczy by duzi gracze ograniczyli wydobycie? tak jak bywało w przeszłości?
gosc Sobota, 23 Stycznia 2016, 18:28
Biden juz w Turcji ostatnio mowil, ze jest gotowy na rozwiazanie silowe w Syrii.
Obywatel RP Sobota, 23 Stycznia 2016, 15:09
Powyższy scenariusz jest możliwy, choć zdaje się być jednak mało prawdopodobny.
Po pierwsze dlatego, że dla USA kondycja ich sektora wydobywczego nie jest tak kluczowa, jak dajmy na to dla Rosji, czy Arabii Saudyjskiej.
A tym bardzie nie jest istotna dla prezydenta demokraty. Jakoś trudno mi uwierzyć, że na niespełna rok przed wyborami, prezydent USA będzie gotów wszczynać wojnę, która poprawi kondycję tradycyjnie republikańskiego sektora przemysłu.
To jeśli chodzi o sprawy wewnętrzne. A jeśli chodzi o politykę zewnętrzną USA, to jej największym rywalem są dzisiaj Chiny. W razie ewentualnej próby sił na linii USA - Chiny może okazać się, że silna Rosja, szczególnie myśląca kategoriami, które doprowadziły ją do wojny na Ukrainie, stanie się języczkiem u wagi. A tego USA nie chcą. Historia lubi się powtarzać. Tak jak po wkroczeniu ZSRR do Afganistanu, Arabia Saudyjska za namową USA zajechała niskimi cenami ropy Sojuza, tak po wkroczeniu Rosji na Ukrainę, ta sama Arabia Saudyjska zajeżdża putinowską Rosję. Zbieg okoliczności? Nie, wielka polityka, która ma na celu zmiękczenie Rosji, a może nawet destabilizację azjatyckiej części tego kraju, co jednoznacznie stałoby się w pierwszej kolejności problemem chińskim.
Iran też nie jest zainteresowany otwartym konfliktem z Arabią Saudyjską. Przynajmniej nie teraz. Z tego co czytałem, Iran po zniesieniu sankcji odzyska kontrolę nad około 150 miliardami amerykańskich zielonych, które po rewolucji zostały zamrożone na różnego rodzaju zagranicznych kontach. To dużo więcej niż Polska dostała netto z Unii (bo górką jest tylko różnica pomiędzy wkładem własnym do Unii a tym co dostajemy).
Jeśli te pieniądze zostaną wydane choć w części na rozwój gospodarki, to przez kolejne 10-20 lat w Iranie będzie prosperity. Szczególnie, że nie wszystkie inwestycje Iran będzie zmuszony sfinansować z własnych środków. Iran ma bardzo dobre złoża ropy, charakteryzujące się niskimi kosztami wydobycia. Obecnie są to jedne z niewielu złóż, w które opłaca się jeszcze inwestować. I będzie się inwestować. A to oznacza dewizy płynące do irańskiej gospodarki. Jeśli irańscy twardogłowi postanowią odcinać kupony od tego typu inwestycji, to zarobią na nich dużo więcej niż na przemycie.
Proces rozwoju Iranu chce jak najmocniej osłabić Arabia Saudyjska, która strukturalnie jest dużo słabsza od Iranu, podgryzając go jak może.
Niestety dla Saudów, ich interwencja w Jemenie pokazuje, że AS nie jest gotowy na żaden bezpośredni, lądowy kontakt z państwem takim jak Iran. Z resztą co dałby Saudom wzrost światowych cen ropy, gdyby i tak nie mogli jej eksportować? Iran kontroluje wyjście z Zatoki Perskiej i w przypadku pełnowymiarowego konfliktu mógłby odciąć Arabię Saudyjską od jakichkolwiek dochodów z ropy.
Co więcej gwałtowny spadek cen ropy może być dobry tak dla AS jak i dla Iranu. Niskie ceny ropy mogą sprawić, że sytuacją wyłączania nierentownych instalacji przyspieszy, a więc okres niskich cen ropy skróci się i zamiast 5 lat z ceną ropy po 50 dolarów wystarczy tylko rok, półtora z cenami w okolicach 15-30 dolarów, by przeczyścić rynek, umacniając zarazem pozycję liderów.
Obywatel RP Sobota, 23 Stycznia 2016, 20:40
Jedynie Rosja może być w tej chwili zainteresowana wojną. Potencjał militarny Rosji jest znacznie większy niż jej potencjał gospodarczy i dlatego w jej interesie jest, aby to w tej "żelaznej walucie", na którą składają się: czołgi, okręty, samoloty i rakiety szacować ich zdolności.
W sumie widzę co najmniej 3 rodzaje konfliktów, które mogłyby przynieść Rosji korzyści.
Pierwszy to konflikt na linii Chiny-USA. Taki konflikt np. o Morze Południowochińskie oznaczałby prawdopodobnie wzrost zapotrzebowania po stronie chińskiej na surowce. Co więcej, surowce dostarczane do Chin drogą lądową z azjatyckiej części Rosji byłyby dużo mniej podatne na odcięcie, niż te dostarczane drogą morską. Gdyby jednak Chinom miała pośliznąć się noga, Rosjanie mogliby na ostatniej prostej zmienić sojusze i zawrzeć układ z USA, lądując tym samym w obozie zwycięzców. Drugi rodzaj konfliktu powinien odbyć się gdzieś gdzie mógłby wpłynąć na ceny ropy. Opisany w artykule region Zatoki Perskiej nadaje się idealnie. Trudno byłoby mi jednak uwierzyć, że Iran byłby wstanie w obecnej chwili uznać, że taki konflikt będzie dla niego korzystny. Podobnie Arabia Saudyjska. Gdyby jednak Rosja dołożyła do ognia np. w wojnie jemeńskiej i to tak, że Jemeńczycy byliby wstanie przenieść konflikt na teren Arabii Saudyjskiej, to prawie na pewno wpłynęłoby to na ceny ropy. Możliwe jest w tym scenariuszu również wspieranie terrorystów, czy nawet inicjowanie zamachów na terenie Arabii Saudyjskiej. Wzrost niepewności, czy wręcz zniszczona infrastruktura do wydobycia lub przesyłu ropy, to młyn na wodę dla tych, którym na rękę byłoby odbicie cen ropy. A co ważne, Rosja byłaby poza pierwszym kręgiem podejrzeń. Każdy dopatrywałby się w tego typu incydentach irańskiej inspiracji.
Trzeci typ konfliktu byłby zapewne wyrazem desperacji. Np. bratnia pomoc na Białorusi albo zaangażowanie w Libii.
Działania takie byłoby zapewne nakierowane na przykucie wewnętrznej uwagi rosyjskiego społeczeństwa i odwrócenie jej z kolei od problemów dnia codziennego. W relacjach zewnętrznych znaczyłoby to z kolei podbijanie stawki w na linii Rosja - Europa Zachodnia. Postpolityczne elity starej Europy, które przez lata za największy problem kontynentu uznawały równouprawnienie gejów i transwestytów, w obliczu kolejnej demonstracji siły mogłyby skapitulować i znieść sankcje. Zniesienie sankcji to zaś dla Rosji sprawa kluczowa. Jednym z elementów sankcji było odcięcie Rosji od kredytów, których ten kraj bardzo dziś potrzebuje. Gdy kurczą się dochody z ropy i gazu, ale także całej tablicy Mendelejewa, sprzedawanej wcześniej do borykających się obecnie ze spowolnieniem gospodarczym Chin, to życie na kredyt może się okazać jedynym dostępnym jeszcze rozwiązaniem dla putinowskiej Rosji. O ile uda się wpłynąć na zniesienie sankcji przez Zachód.
STYKS Piątek, 22 Stycznia 2016, 23:26
Nie żebym się specjalnie czepiał ale spojrzałem na stronę "Trading Economics" i co widzę. Ano to, że rezerwy finansowe Rosji w grudniu 2015 r. (konkretnie 07.12.2015 r.) wynosiły 364,7 mld. USD a nie 300 jak podaje szanowny autor. (Wiem, ze bogatemu jak mówi przysłowie wszystko wolno ale "prawie" 65 miliardów dolarów różnicy "piechota nie chodzi"). Ale jakby tego było mało-"o zgrozo"-te rezerwy rosną: na dzień 15.01.2016 r. wynosiły 368,4 mld. USD.
Szymon Z. Sobota, 23 Stycznia 2016, 11:14
Na horyzoncie jak dla mnie najbardziej prawdopodobne są interwencje w Wenezueli i w Iranie.
ja Sobota, 23 Stycznia 2016, 9:47
Dobrze, że napisałeś o "rezerwach finansowych" bo to świadczy po prostu o tym, że Rosja spieniężyła część rezerw złota bądź obligacji. Albo sprzedała euro i kupiła dolary przygotowując się na czarny scenariusz. Muszą pomalutku spieniężać trudniej zbywalne zapasy aby nie robić paniki na rynku i nie powodować spadku cen np. złota. Wystarczy, że ropę mają tanią ;-)).
Nie szukaj sensacji;-))
JMK Sobota, 23 Stycznia 2016, 13:38
Rosja podobnie jak Chiny zwiększa intensywnie ilość zasobów złota a nie wyprzedaje go.
Ilość obligacji w USD to ok. 85 mld o ile pamiętam. Suma ta niedawno wzrosła o ok. 2-3 miliardy w stosunku do jesieni ubiegłego roku.
W roku 2013 Rosja produkowała 10,5 mln baryłek dziennie, trochę więcej niż Arabia Saudyjska. Z uwagi na to, że gaz ziemny jest wykorzystywany na dużą skalę w Rosji, niemal 75% produkcji ropy może zostać wyeksportowane. Głównym odbiorcą rosyjskiej ropy jest Europa (3,5 miliona baryłek dziennie = ok. 80% rosyjskiego eksportu). Przedmiotem eksportu jest przede wszystkim mieszanka różnych odmian i różnych złóż – marki „Urals”. Głównymi odbiorcami tej ropy są Niemcy, Holandia i Polska. Aby pokazać jak daleko konkurencja jest w tyle za Rosją na tym rynku, można dodać, że inni dostawcy do Europy przesyłają tam odpowiednio: – Arabia Saudyjskia (890 tysięcy baryłek dziennie), – Nigeria (810 tysięcy baryłek dziennie) – Kazachstan (580 tysięcy baryłek dziennie) – Libia (560 tysięcy baryłek dziennie) Dodatkowo, szybko spada wydobycie ropy w Europie /i szelfie europejskim/ od maximum wynoszącego 3 mln baryłek dziennie w roku 2013 – co spowodowane jest wyczerpywaniem się złóż północnoatlantyckich, czyli „wzorca” marki Brent. Rosja dąży do przejścia na ruble w rozliczeniach swojego eksportu, zwłaszcza na rynku europejskim ale także przy zwiększającym się eksporcie ropy do Chin i Azji na przykład poprzez rurociąg ESPO.
W tym roku spodziewane jest otwarcie dwóch giełd ropy naftowej - SPIMEX w St.Petersburgu ( ruble ) i chińskiej na Międzynarodowej Giełdzie Obrotu Energią w Szanghaju. Ropa oferowana w Chinach będzie denominowana nie w dolarach ale w juanach.
Kiks Niedziela, 24 Stycznia 2016, 2:24
Już widzę jak te dwie kulawe gospodarki narzucą w rozliczeniach swoje wyjątkowo niestabilne waluty.
fiodor Sobota, 23 Stycznia 2016, 9:08
Nie żebym się czepiał ale te 365 mld w 2/3 jest już przypisane do konkretnych wydatków w najbliższych latach więc tych pieniędzy de facto nie ma.
asd Sobota, 23 Stycznia 2016, 8:26
Nie wyłapałeś sensu artykułu Rosja była tylko wspomniana jako obraz całości. O Wojnie tu się rozmawiało nie zapyziałej rosji czy ma 300 czy 500 kogo to obchodzi .
rober cik Sobota, 23 Stycznia 2016, 6:35
Szkoda ze nie dopisales ile wynosza rezerwy usa
paw Sobota, 23 Stycznia 2016, 14:34
Rezerwy USA wynoszą ok 100mld$. Po co więcej trzymać jak ma się nie kończącą się walutę.
prawda Sobota, 23 Stycznia 2016, 5:40
najpierw się lepiej doinformuj... fakt, redaktor walnął gafę z kwotą. Rezerwy nie rosną, trochę ponad rok temu mieli 550 miliardów... Z obecnych 360 miliardów 150 jest ulokowane w różnych inwestycjach, a reszta w funduszach. Z tych funduszy będą pokrywać deficyt budżetowy - 30 miliardów przy założeniu, że cena baryłki ustabilizuje się w okolicach 50 dolarów. A do tego wciąż muszą ratować rubla, na którego właśnie tyle kasy wydali...
STYKS Sobota, 23 Stycznia 2016, 14:51
Jakoś widzę krucho z Twoim "doinformowaniem". Fakt, że na ratowanie rubla wyłożyli ok. 80 mld. USD ale w 2014 r. i od ponad roku już tego nie robią (przynajmniej na dziś). Poza tym mają zadłużenie na poziomie 18% PKB a nie ponad 50% jak my i w razie potrzeby mogą się zadłużyć (uprzedzając ripostę:na świecie poza europejskimi i amerykańskimi są jeszcze inne banki).
PS.
I nie wierzę, że autor pomylił kwotę rezerw przez "przypadek". To wpisanie się w obowiązujący przekaz: Rosja upadnie jutro no góra we wtorek bo tam już w zasadzie wszystko leży i ludzie trawę jedzą. A ta wredna Rosja jakoś jeszcze dyszy: wg. polskich mediów i części komentatorów miała upaść trzy dni po wprowadzeniu sankcji, potem rok temu, jeszcze później pół roku temu a ona ma zamiar wytrwać jeszcze "co najmniej" do wtorku.
Kiks Niedziela, 24 Stycznia 2016, 2:27
Nie chodzi o to czy są inne banki, pytanie kto im pożyczy i jak drogo.
prawdziwa prawda Sobota, 23 Stycznia 2016, 13:09
Owszem, rezerwy rosną. Na trading Economics jest wykres. I to są tylko rezerwy dewizowe, a Rosja gromadzi również złoto, w tych statystykach nie ujęte. Rosja ma nadwyżki w handlu zagranicznym, więc nie ma presji na topnienie rezerw. I skąd głupi pomysł, że rezerwami walutowymi Rosja będzie pokrywać wydatki budżetowe, które są wydatkami głównie w rublach? Nie! Po prostu będzie drukować ruble, czyli finansować to inflacją, jak do tej pory. 6% deficyt budżetowy (Polska ma rzekomo 3% deficyt) to rzecz typowa dla USA czy wielu krajów UE i żadne z nich nie finansuje tego "rezerwami walutowymi" tylko zwykle dodrukiem kasy bez pokrycia, czyli inflacją.
Kiks Niedziela, 24 Stycznia 2016, 2:36
Jak dlugo chcesz dodrukowywać? Ile chcesz przeskoczyć próg pokrycia waluty? Aż będziesz miał hiperinflację i brak towarów w sklepach? Rubel to lokalna, a teraz to już nawet śmieciowa waluta. Bardzo szybko dodrukiem spowodujesz ekonomiczne zawirowania na ich rynku. To nie USA, czego nie pochwalam, ale mogą sobie pozwolić na dodruk, bo na ich walutę jest wysoka podaż i utonie to w morzu potrzeb.
W przeciwieństwie do UE, która ma niską inflację.
leming Piątek, 22 Stycznia 2016, 20:17
Myślę że te sprawy załatwi ekonomia a nie wojna. Przetrwają ci co potrafią wydobywać i sprzedawać najtaniej a do tego maja długi oddech w gospodarce. Ten proces już się zaczął jak widać z nieoczekiwanymi skutkami bo to miała być poszkodowana Rosja a nie Arabia Naftowa. Też się zastanawiam co będzie gdy te średniowieczne imperia naftowe z bliskiego wschodu, by przetrwać zaczną przejadać oszczędności, czyli wyprzedawać amerykańskie papiery dłużne. Chiny i Rosja podobno już się pozbywają.
ja Sobota, 23 Stycznia 2016, 9:49
To Arabia Saudyjska odpowiada za spadek cen ropy. Saudowie mają koszty wydobycia 2-3 $ za baryłkę a Rosja ponad 30$. Taka drobna różnica.
kim1 Wtorek, 26 Stycznia 2016, 23:48
Jak mają tak niski koszt wydobycia to o co ten cały wrzask? Dla przeciętnego obywatela to dobrze, że ropą jest taką tania. I niech tak zostanie. Nie wieżę powodu aby cena ropy znowu miała byç ok 100 $.
mc Sobota, 23 Stycznia 2016, 22:02
Nie żebym się czepiał, ale Rosja koszty wydobycia płaci rublami.
Odnieście to trochę do PRL-u. FSO sprzedawała Fiaty 125p po 2000 USD (oczywiście cena była w funtach) i na tym zarabiała - bo koszt wytworzenia produktu był w złotówkach a "wkładu dewizowego" w tych samochodach nie było.
Ale Rosja ma bardzo poważny problem, dlatego że ma spore zadłużenie za granicą. Dotyczy ono firm państwowych, czyli nie jest liczone do długu publicznego państwa. Cytat z DF24:
"Gazprom opublikował wyniki za III kwartał 2015roku. Spółka sprzedała więcej gazu niż zwykle i zarobiła na nim więcej niż prognozowano. Ale z drugiej strony w 2015 roku dług giganta wzrósł do 30,5 mld dolarów. Eksperci przewidują, że w ciągu najbliższych kilku lat wzrośnie on dwukrotnie."
Przypomnijcie sobie przegłosowanie w Rosji (w Dumie), że nie będą płacić za Jukos - oni się boją tego odszkodowania, bo może ich to zabić.
STYKS Sobota, 23 Stycznia 2016, 15:00
Jakież niewyobrażalne źródło informacji musi kolega posiadać. Te 2-3 dolary kosztów wydobycia ropy w AS to pewnie ujawnione w najgłębszej tajemnicy bezpośrednio przez samego króla Salmana ibn Abd al-Aziza no ew. ministra d/s ropy bo zapewne od nikogo "niżej".
paw Sobota, 23 Stycznia 2016, 14:32
Taka drobna różnica - AS się zgadza, Rosja oczywiście nie . Rzeczywiste koszty to 5-7$ , te 30$ to napisałeś co chciałeś. Nawet uśrednione koszty z ,,Arktyką'' to 20$.
Jaro Sobota, 23 Stycznia 2016, 13:36
tylko, że Arabia jest dużo bardziej uzależniona od ropy i jej ceny niż Rosja. Nawet w artykule pisze, że cena za baryłkę musi wynosić 100USD, aby zrównoważyć budżet. Obecnie Arabia ma deficyt 20% PKB, a to jest już bardzo dużo.
Robert Piątek, 22 Stycznia 2016, 19:03
Wszyscy myślą i piszą podobnie i dlatego ten artykuł nie jest ciekawy.
Przemo Sobota, 23 Stycznia 2016, 6:00
Spóźniony o kilkanaście miesięcy.
sylwester Piątek, 22 Stycznia 2016, 18:14
jedyny kraj który skorzysta na wojnie w europie i północnej afryce to Chiny , przecież to one przejmą władzę
X Piątek, 22 Stycznia 2016, 18:00
Między Iranem i AS wybuchnie wojna, po której zostanie spalona ziemia. Oczywiście ceny ropy pójdą do góry, ale wydobycie w Iranie i AS będzie na poziomie 10 wiader dziennie, bo wszystkie instalacje naftowe zostaną zrównane z ziemią. Zaiste, wojna jest w interesie AS i Iranu!
fisher Piątek, 22 Stycznia 2016, 17:57
Naciągana ta analiza.
Dla obywateli USA tania ropa to rzecz najważniejsza, o producentów się nie martwią, bo to znikoma część ich PKB
Iran przeżył pod sankcjami, gdy cena jego baryłki była warta 0 $ więc dodatkowy szmal z ropy po 25 $ to dla niego duży plus.
Odwrotnie niż dla Saudów, którzy są przyzwyczajeni do ceny 100 dolarów.
Odwierty łupkowe w USA dzięki nieustannemu postępowi mają już opłacalność poniżej 30$, więc jak cena wróci powyżej 50, to zaleją świat swoją, coraz tańszą, ropą.
paw Sobota, 23 Stycznia 2016, 14:44
Piszesz jawną nieprawdę. Po pierwsze uśrednione koszty wydobycia ropy naftowej w USA to 36$.
Obejmuje ona zarówno źródła klasyczne jak i łupki. Średnia dla ,,łupkowców'' zależy od formacji geologicznej i waha się pomiędzy 42$ a 90$. Po drugie , wartość toksycznych aktywów związanych z ,,łupkami'' szacuje się na 1bln $. Dla porównania w kryzysie hipotecznym ta kwota ,,startowa'' była o połowę niższa. Dlatego pisanie bredni iż łupki stanieją a potem się odbiją nie ma sensu. One mają potencjał by zniszczyć system finansowy , ot są one pokłosiem taniego pieniądza - kolejna bańka.
Nabucco first Piątek, 22 Stycznia 2016, 17:51
Niestety bardzo dużo racji jest w postawionej tezie. Co jest przerażające. Niemniej jednak kraje w/w znajdują się w różnej sytuacji: Rosji pozostały 2-3 lata, AS 5, w Iranie mimo wszystko się poprawi z powodu zniesienia sankcji, a USA jest importerem netto więc to jest w zasadzie kwestia przełożenia z kieszeni do kieszeni. Ponadto wydobycie będzie spadać selektywnie: w USA, w Rosji, Wenezueli etc. Kraje Zatoki Perskiej maja tak niskie koszty wydobycia z powodów geologicznych, że nadal zarabiają mimo że mniej. Tak więc najbardziej pod ścianą stoi Rosja: ma najmniej czasu, ma relatywnie wysokie koszty wydobycia na tle krajów Zatoki Perskiej, jest eksporterem netto w odróżnieniu do USA, które też maja wysokie koszty wydobycia. Mam wrażenie, że Rosja będzie musiała poprawić relacje z Ukrainą, bo jest po prostu najsłabsza ekonomicznie spośród wszystkich konkurentów i dalsze wojowanie wyjdzie jej bokiem.
Mario Niedziela, 24 Stycznia 2016, 17:43
To jazda na czas, saudowie upadna pierwsi bo ich 600 mld usd rzerw to obecnie wylacznie obligacje usa, ktorych maja zakaz sprzedazy no i pozyczaja kase na wolnym rynku ... Jak upadna saudowie to upadnie usd jako waluta swiatowa i usa wroca na swoje podworko. Ruscy to dobrze przekalkulowali i dlatego doprowadzili do zniesienia sankcji na iran, myslicie ze sami sobie strzelili w stope ... Dobrze wiedzieli ze wejscie iranu obnizy ceny ropy ... Przy 20 usd saudowie upadna ... Niewazne jaki jest koszt wydobycia bo saudowie nie sprzedadza 10 x tyle ropy ... A wydatki maja duze ... Sama wojna w jemenie to 50 mld usd rocznie ... Drugie tyle pomoc dla isil ... Na 27 mln mieszkancow 70% nie pracuje i zyje z datkow panstwa.
Jaro Sobota, 23 Stycznia 2016, 13:43
Rosja szybko dostosowuje się do zmieniających się warunków. Import w Rosji jest szybko zastępowany własną produkcją. Eksport dóbr innych niż surowce wzrasta, co jest wynikiem deprecjacji waluty. Maleje zadłużenie zagraniczne przedsiębiorstw. Jedyne co jest zastanawiające to jak długo społeczeństwo wytrzyma zaciskanie pasa.
Obywatel RP Sobota, 23 Stycznia 2016, 22:59
"Import w Rosji jest szybko zastępowany własną produkcją" - Swego czasu Niemcy odcięci od dostaw kawy, wymyślili "Inkę" i kawę z palonych żołędzi. Alternatywa, nie jest była jednak godna pierwowzoru. Była do puki, nie wrócił oryginał. Podobnie może być w Rosji. "Eksport dóbr innych niż surowce wzrasta" - głównie idzie tu o "dobra militarne". A warto też dodać, że spowolnienie w Chinach osłabi już niebawem rosyjski eksport surowców nieenergetycznych, którego jeszcze nie widać w statystykach. "Maleje zadłużenie zagraniczne przedsiębiorstw." Tak, bo firmy muszą spłacać stare kredyty dewizowe, ale za sprawą sankcji nie mogą zaciągać nowych. W praktyce oznacza to, że np. firmy z sektora wydobywczego nie są wstanie utrzymać wydobycia, brak im środków na naprawy, nie wspominając nawet o nowych inwestycjach. Co równie ważne, Rosję zaczyna prześladować "biegunka Kopernika". Już Kopernik w swoim traktacie o pieniądzu pisał o sytuacji, w której gdy na rynku pojawiają się dwie waluty, to ta słaba wypiera z obiegu tą mocną. Po prostu, gdy masz w obiegu dolara - walutę wymienialną - i rubla, którego kurs jest niepewny a przyszłość nieznana, to trzymasz w portfelu dolary, a tam gdzie tylko możesz płacisz rublami.
Wahania kursu rubla, połączone ze spadkiem jego wartości, będą sprawiały, że firmy, które eksportują, za wszelką cenę będą starały się zachować rezerwy walutowe, wypychając na rynek rubla. A to będzie wzmagało presję inflacyjną. Gdy ta lawina ruszy, to stanie się samonapędzającym mechanizmem.
Spokojnie Sobota, 23 Stycznia 2016, 22:23
Spokojnie. Bez emocji. Te inne dobra, to w dużej mierze broń. Zwiększenie przychodów ze sprzedaży broni, opracowanej za państwowe pieniądze, wyprodukowanej w państwowych zakładach, to jeszcze nie dowód na kwitnący rozwój przedsiębiorczości, rozwijającej się niczym grzyby po deszczu, za sprawą taniego rubla.
mc Piątek, 22 Stycznia 2016, 17:40
Coś ze spiskowej teorii dziejów:
- ZSRR upadł dlatego, że ceny ropy wylądowały "na dnie"
- Rosja w 1998 roku BANKRUTUJE - cena ropy (9.12.1998) - 9,98 USD/baryłka
- Putin zostaje premierem w sierpniu 1999, prezydentem w maju 2000 (ropa kosztuje 20 USD/za baryłkę)
- Na początku lutego 2003 r. ówczesny sekretarz stanu USA Colin Powell przedstawił w Radzie Bezpieczeństwa ONZ "dowody" na to, że Irak ma broń biologiczną. Powell wykorzystał wówczas informacje, pochodzące od "Curvballa"(iracki uciekinier) i dotyczące mobilnych laboratoriów, w których Irak miał produkować broń biologiczną. "Curvball" przekazał te informacje niemieckiej Federalnej Służbie Wywiadowczej (BND).
- 20 marca 2003 na podstawie (także powyższych oskarżeń) USA atakują Irak
- Rada Bezpieczeństwa ONZ przyjęła od 2006 r. szereg rezolucji, w których nakazała Iranowi zaprzestać wzbogacania uranu do celów proliferacyjnych. Rezolucje te stopniowo uzupełniała sankcjami, by wywrzeć na Iran większy nacisk, tym samym Iran miał ograniczone możliwości eksportu ropy.
- 6 lipca 2008 roku cena ropy wynosi 144 USD/ za baryłkę
- 2008 kryzys gospodarczy
- 2015 w Chinach ograniczony wzrost gospodarczy (Chiny na krawędzi kryzysu ?)
- 15 grudnia 2015 Prezydent USA zgadza się na eksport amerykańskiej ropy (cena ropy 38 USD/za baryłkę)
- 22 stycznia 2016 cena ropy 31,50 USD/za baryłkę
- będzie wojna ?
prawda Sobota, 23 Stycznia 2016, 5:43
- 1854 - pierwsza kopalnia ropy naftowej.

Tyle samo ma wspólnego co cała ta twoja lista.
mc Sobota, 23 Stycznia 2016, 21:46
Drogi "Prawda" - nie przyszło ci do głowy, że "Curvballa"(iracki uciekinier) został specjalnie wysłany do BND, żeby opowiadał bzdury ?
Jak u Agaty Christie - sprawcą jest ten kto na tym korzysta.
Skorzystali Rosjanie, w ciągu kilku lat z pozycji bankruta stali się Imperium, oraz... amerykańscy producenci broni.
Do "wojny w Zatoce" 90 % budżetu armii amerykańskiej było jawne, po jest dokładnie odwrotnie, tylko 10% budżetu jest jawne.
Armia amerykańska zamawiała duuużo broni, ale od czasu Prezydenta Baracka Obamy jest gorzej - wprowadził ograniczenia budżetowe armii.
Dalej - producenci ropy naftowej w stanach są zadowoleni z możliwości eksportu ropy, ale niezadowoleni z jej ceny.
Dalej - Rosja, przy takim spadku cen ropy za dwa lata znów będzie bankrutem.
Dalej - ISIS to "długa ręka" niektórych krajów arabskich (sponsorują ją), a przeciwnikiem tej grupy jest Iran. Iran dzięki zniesieniu sankcji znów będzie mógł oficjalnie sprzedawać ropę, a to obniża cenę (większa ilość na rynku).
Dalej - Arabia Saudyjska chce być dominantem na rynku ropy naftowej, ale niskie ceny bardzo negatywnie odbijają się na ich budżecie ("Jak pisze we wtorek BBC, wpływy do saudyjskiego budżetu wyniosły 162 mln dolarów i były niższe o 15 proc. od zakładanych. Wydatki budżetowe osiągnęły poziom 260 mld dolarów i były o 13 proc. wyższe od zakładanych w prognozie budżetowej. Deficyt wzrósł do 98 mld dolarów.")
Wniosek: ONI WSZYSCY (Rosja, USA, AS, etc.) potrzebują wojny.
Kto z kim (pytanie dlaczego nie ma sensu) ? Nie wiem, ale pewnie niedługo wszyscy się dowiemy.
rob er cik Piątek, 22 Stycznia 2016, 17:09
ktos moze wie ile wynosza rezerwy walutowe czy zlota w usa, bo te w upadlej rosji to 300mld usd i 38,2 miliona uncji zlota
Jaro Sobota, 23 Stycznia 2016, 13:48
USA w każdej chwili mogą sobie dodrukować dolary, które są walutą światową, więc nie zależy im zbytnio na rezerwach i zadłużeniu. To jest też powód, dlaczego jest tak duża rywalizacja pomiędzy Chinami i USA. Chiny jeśli by ustanowiły Jena jako walutę światową, to wywróciłyby porządek panujący na świecie od czasów 2 WŚ. Jednym z powodów obalenia Kadafiego była chęć wprowadzenia przez niego "złotego dinara" w rozliczeniach za ropę. Podobnie było z Irakiem i Saddamem
co to jest Sobota, 23 Stycznia 2016, 9:12
Mają tyle Ile sobie wydrukują a drukować mogą do póki ty jako zagraniczny turysta jeżdżąc po świecie będziesz woził ze sobą dolary.
kim1 Środa, 27 Stycznia 2016, 0:14
To już nie ma narodowych walut?? Coś przespałem? Jak jadę do Czech to biorę czeskie korony. Po co mi dolary? Jak do Niemiec to euro. Po co mi dolary. Tak w ogóle to cały świat powinien USA powiedzieć, że rozliczenia między krajami powinny być w dowolnych walutach jakie im pasują. Jak to możliwe, że świat pozwolił na ustanowienie dolara światową walutą?? Dlaczego np: nie polski złoty, jen japoński, frank szwajcarski ? Wygląda na to, że USA mają wszystko gdzieś, byle tylko ich szajsowaty dolar był używany do rozliczeń ropy.
WARS Piątek, 22 Stycznia 2016, 16:05
...ale bzdury...pierwsze co zniszczy wojna to ...instalacje, tankowce etc...(moze nie u sowietow)
taki_jeden Piątek, 22 Stycznia 2016, 15:57
Ale zaczęło się od tego, że Saudyjczycy zwiększyli wydobycie a reszta poszła za nimi. To nie mogą po prostu umówić się na ograniczenie wydobycia do minimum?
fx Piątek, 22 Stycznia 2016, 15:32
Wystarczy że Rosja odda Donbas i będzie współpracowała w Syrii bez Assada to ceny ropy spokojnie poszybują do 50-60 $ bo spokojniejszy świat to mniejsze ryzyko inwestycji a co za tym idzie większe zapotrzebowanie na ropę. Wojna tylko dobije te kraje a globalna gospodarka szybciej przestawi się z ropy na OZE i samochody elektryczne bo 90% zasobów ropy jest w krajach zagrożonych wojną.
kol Sobota, 23 Stycznia 2016, 9:57
wierzysz w to?
Myślisz, że to wina wyłącznie Rosji, że ropa jest taka tania?!
edi Piątek, 22 Stycznia 2016, 15:28
Za kilka lat ropa będzie na cenzurowanym w Europie jak węgiel.
doktorek Piątek, 22 Stycznia 2016, 15:10
Putin już połowy włosów na głowie nie ma. Cera blada ziemista sugeruje , że boryka się z jakąś chorobą.
No ale jak człowiek żyje bez normalnej rodziny w ciągłym napięciu i stresie to zdrówko strzeli w którymś momencie.
cytat : "Stres, przemęczenie bardzo osłabia organizm, co może odbić się także na włosach. W okresie dużego narażenia na stres, czy przemęczenia często obserwuje się znaczne osłabienie i wzmożone wypadanie włosów. W celu wzmocnienia włosów w czasie stresu można zastosować odpowiednie suplementy diety." :)
byrrbyć Piątek, 22 Stycznia 2016, 14:24
Niech na całym świecie wojna,
byle polska wieś zaciszna,
byle polska wieś spokojna.
zdegusto Piątek, 22 Stycznia 2016, 14:21
Zupełnie jakby w przypadku wojny instalacje naftowe miałyby być nietykalne.... Wojna Arabsko -Irańska jest w interesie Rosji ale nie Arabii i Iranu.
ja Piątek, 22 Stycznia 2016, 14:09
Wojna również kosztuje a koszty mogą się wymknąć spod kontroli i bedzie gorzej niż przy niskich cenach ropy
tomash Piątek, 22 Stycznia 2016, 13:11
a dobroduszna Europa będzie w tym wszystkim pełnić rolę sypialni dla bezdomnych uchodźców
pamcy Piątek, 22 Stycznia 2016, 14:46
Pobudka. To nie wirtualne! Europa dostanie a z pewnością my.
chorązy Piątek, 22 Stycznia 2016, 13:05
Czy rezerwy Arabii Saudyjskiej to $ czy "USA papiery dłużne/obligacje" ?
Jeżeli to drugie, to spieniężenie tych rezerw spowoduje upadek gospodarki USA.
ja Piątek, 22 Stycznia 2016, 22:14
Papiery dłużne mają chyba jakieś terminy wykupu czy nie? 2-latki, 5-latki, 10-latki. Mogą je sprzedać wcześniej na rynku obligacji o ile znajdą kupca. Czyli sprzedadzą tanio np. Chinom a oni przedstawią Amerykanom w terminie wykupu i zarobią.....
Nie martw się o gospodarkę (miałeś raczej na mysli budżet) USA. Jest nadal najbardziej konkurencyjna i innowacyjna na świecie o czym świadczy popyt na US - obligacje;-)).
Wojmił Piątek, 22 Stycznia 2016, 12:53
Gdy tylko Rosja "wyjdzie z twarzą" (a tak naprawdę zrejteruje) z konfliktu na Ukrainie (już są sygnały) to nacisk na tanią ropę spadnie.. cena baryłki wzrośnie pod byle powodem...
rapid Sobota, 23 Stycznia 2016, 14:49
Rosja tu nie ma nic do gadania , po prostu dostali rykoszetem.Główny problem to ogromne wyhamowanie Chińskiej gospodarki i jej popyt na ropę naftową ,drugie to relacje polityczne Arabii Saudyjskiej wobec Iranu , Saudowie tak chcą ściąć ceny aby sprzedaż ropy przez Iran kompletnie im się nie opłacał
MB Piątek, 22 Stycznia 2016, 21:49
Pytanie czy wrogowie Moskwy umożliwią jej wycofanie się z twarzą? Ukraina zapowiada, że będzie dążyć do odzyskania Krymu. Wobec zapowiedzi Kijowa wydaje się niemożliwe załagodzenie konfliktu. Ja przynajmniej nie mogę sobie wyobrazić wycofujących się rosyjskich wojsk z półwyspu. Nie chodzi tu nawet o obecną politykę Kremla-Putina ale o historyczną ciągłość interesów Rosji na Krymie. Dodam jeszcze, że mało realna jest sytuacja w której Putin lub jego następca zaakceptuje przyjęcie Ukrainy do NATO. Dobrym przykładem jest Gruzja. Niby wojny już nie ma ale Tbilisi zawieszone jest w próżni.